• niedziela, Kwiecień 29th, 2012

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, przybyło na naszym rynku prywatnych firm, jednak równocześnie sukcesywnie przybywa bezrobotnych. Można by powiedzieć, że skoro jest więcej firm, to i powinno być więcej miejsc pracy. Okazuje się, że w polskich warunkach mechanizm ten nie znajduje żadnego zastosowania.

Własna działalność gospodarcza uruchomiona za pomocą unijnych środków, miała być alternatywą dla bezrobocia. Przede wszystkim, samozatrudnienie miało pomóc znaleźć stałe źródło dochodu osobom pozostającym bez stałej i legalnej pracy. Początkowo niezwykle chętnie sięgano po pieniądze z UE, a wizje świetlanej przyszłości brzmiała niezwykle obiecująco. Dziś, wielu z tych „unijnych przedsiębiorców” już dawno musiało pogodzić się z porażką, a ci którym udało się przetrwać, często z trudem zdobywają środki na utrzymanie siebie i firmy.

Chęć stworzenia dodatkowych miejsc pracy, ograniczana jest przez wysokie koszty pracy, gdzie tzw. klin podatkowy wynosi 41 procent. Co więcej, niezwykle niska wydajność pracy, mocno redukuje ilość dostępnych etatów. Szacuje się, że w Polsce przeciętna wartość dóbr i usług wyprodukowanych w ciągu godziny, wynosi 41 złotych. Nie bez znaczenia jest także przestarzały kodeks pracy, który praktycznie nie był zmieniany od blisko 40 lat. W efekcie, wszystkie te czynniki sprawiają, że wciąż rośnie liczba oficjalnych bezrobotnych, a szara strefa gospodarki, z roku na rok staje się większa.

Kategoria: Gospodarka
Zostaw komentarz